• Wpisów:59
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:17 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 846 / 580 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czy paracetamol działa dobrze na ból serca i duszy?

Ty stara pindo, jakim cudem jeszcze nie potrafisz mieć, miewać wszystkiego gdzieś?
 

 
Bardzo się u mnie pozmieniało, zapraszam ponownie.. (:
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
W przeciągu tygodnia przeprowadziłam się, rzuciłam studia, obcięłam ukochane włosy na krótko i chyba się umówiłam.

"mogę dotykać i zapamiętać cię.."
 

 
Ten dziwny moment, kiedy mimo woli przebiega przez głowę myśl, że może gdyby wpaść pod tramwaj, to byłby spokój.
 

 
Powiedz, czy Ciebie też jesienią nigdy nie spotkało nic dobrego?
 

 


Twoje oczy były wtedy tak cudownie niekochane..
 

 
Morze wracające

Pamiętasz? Było kiedyś morze
szkliste w falistych linii łukach,
morze, którego cieni można
w obrazach szklanych dni poszukać...
Morze czasami wzbierające
roznosem huku na poszumach,
szelestem w dali zamykanym
na stoodległych morskich tumach.

Morze płaczące świstem deszczu
I perłopławiem pianorodne,
dalekie, ciche, smutne głębią
jak moje oczy twoich głodne.

Morze przebite nocą w gwiazdy
powraca czasem cicho, jaśnie,
morze potęgi i miłości,
które w twych oczach cicho gaśnie.

Krzysztof K. Baczyński
 

 
Przeszłam dziś chyba samą siebie w stalkingu. Tak bardzo mi żałośnie, że aż mi śmiesznie i strasznie.
Im więcej obowiązków, tym bardziej zaczynam zawracać sobie głowę pierdołami. Od starych przyjaciół przez byłe miłostki aż po grę i seriale w ilości aż nad wyraz złej w mojej obecnej sytuacji.

Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego stalkuję byłych skoro jestem tak bardzo szczęśliwa w związku?

Marzę, żeby mieć okazję pomilczeć z Kortezem.
 

 
płakać i wracać do domu z niczym czy walczyć o niepewne ciągle cierpiąc w duchu?
 

 


zakochuję się nieprzerwanie.
 

 
Chyba największym nieurokiem moich studiów jest to, że muszę wybierać między nauką a snem na co dzień.
No i jeszcze to, że oczy wypadają mi od ciągłego wlepiania się w mikroskop i siedzenia do późna przy wątpliwym, studenckim świetle nad książkami.
I jeszcze to, że nie mam kiedy jeść.
A życiodajny płyn to już nie woda.

Studiuj dwa kierunki, mówili, będzie fajnie mówili.

Mam nieodparte wrażenie, że gnębiąc nas liczą na odsianie rocznika.
Bujać to my, ale nie nas.
 

 
jeszcze tylko uratuje
zielona herbata
bajki do snu
spokój

i on
podczas nieobecności

bo warto żyć i umierać miłością
prawda?
 

 
To, co miało być nie nadchodzi tak szybko, jak się zdawało.
To, co miało cieszyć - nie do końca pomaga.
To, co nazywam ciszą totalnie nie trafia w punkt.

Zmęczona jestem do tego stopnia, że żyję jedynie do piątku. Ale chyba nie jest tak źle, skoro już trzy piątki za mną. Jeszcze jakieś trzy miliony dwieście.

Mam ochotę zabić w sobie ambicje. Pytanie tylko czy byłabym wtedy szczęśliwsza?
 

 
Nie czuję się szczęśliwa w związku, ale boję się, że będę bardziej nieszczęśliwa bez związku. Ot dysonanse.
Mam ochotę rozebrać się cegiełka po cegiełce ze wszystkich uczuć, myśli i ubrań.
A najbardziej boję się chyba przyznać, że dla atencji i oparcia jestem w stanie zrobić wszystko.
A nie ma już tego, nie ma kontaktu i powoli zanika mi serduszko. Topi mi się, jak kostka lodu w gorącej wodzie.
Dlaczego wybieram takich beznadziejnych facetów?

Niby nic takiego, jeden dzień.
Niby nic wielkiego, jeden dzień.
Niby nic ważnego, jeden dzień.
Niby nic, a jednak... Niby nic, a jednak...
 

 


Please tell Rosie
I’m not gonna come back
Till September
Cause music is my best friend
 

 
najbardziej z całego świata przeraża mnie chyba właśnie to, jak łatwo mnie znienacka zranić. czuję się, jakbym wpadła w przepaść i tkwiła w niebycie.
 

 


kocham cię tyle lat..
 

 


I breathe in and then I breathe out
I've got a trillion doubts and that's fine
I took a road that wasn't a road
but it was something I chose and that's fine

prześladują mnie duchy moich dawnych przyjaciół, miłostek i niepowodzeń, ale to jest w porządku. wiem chociaż, że żyję.
 

 
sama nie wiem, czy jutrzejszymi wynikami jestem bardziej podekscytowana czy wystraszona.
 

 
chciałabym pobiec tam, gdzie zaczyna się dzień.
 

 
"Chciałem zniszczyć całe piękno, które nigdy nie będzie moje. Spalić amazońską dżunglę. Napompować prosto w niebo wszystkie te chlorofluorowęglowodory, żeby pożarły warstwę ozonową. Otworzyć zawory na supertankowcach i odczopować szyby na przybrzeżnych platformach wiertniczych. Chciałem zabić wszystkie ryby, na których jedzenie nie było mnie stać, i zasypać francuskie plaże, których nigdy nie zobaczę.
Chciałem, żeby cały świat stoczył się na dno.
Waląc tego dzieciucha, naprawdę chciałem wpakować kulę między oczy każdej zagrożonej pandzie, która nie chciała się pieprzyć, żeby ratować swój gatunek, i każdemu wielorybowi i delfinowi, który się poddał i rzucił na mieliznę.
Nie myśl o tym jako o wymieraniu. Myśl o tym jako o redukcji pogłowia.
Przez tysiące lat istoty ludzkie niszczyły, śmieciły i paskudziły na tę planetę, a teraz historia oczekuje ode mnie, żebym po wszystkich posprzątał. Mam myć i zgniatać moje puszki po zupie. I rozliczać się z każdej kropli zużytego oleju samochodowego.
Muszę płacić rachunki za odpady nuklearne i podziemne zbiorniki benzyny, za wysypiska toksycznych śmieci wyrzuconych na pokolenie przed moim przyjściem na świat."

- Chuck Palahniuk, "Fight Club"

żeby cały świat stoczył się na dno.
  • awatar Hello, finally me: Świetny fragment ! I prawdziwy.. Świat i tak jest blisko dna.. Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Jeszcze trochę czekaj
Jeszcze trochę,
ja też nie jestem szczęśliwy."

- Marek Hłasko

Nuży mnie już wszystko. Chcę na stare śmieci, nie śpieszyć się, nie myśleć i zacząć znów czuć.
Dość już mam zmrożonego serca, jakbym cała była paczką warzyw na patelnię. Taką wkurwioną i zmęczoną paczką.
Złamiesz sobie na mnie ząb.
 

 
tu nie dzieje się nic dobrego, bo braci się jednak traci, ludzie są wkurwiający ponad stan, nauka zbyt mozolna, noce za krótkie i kawa zbyt słaba.

gdybym kiedyś jeszcze wpadła na genialny pomysł pracy w usługach - niech mnie ktoś pierdolnie w łeb.
 

 
Czuję się jak rzucona w kąt zabawka. Samotnie mi, mam wrażenie, że kolejny raz przyszedł taki czas, w którym trzeba się powoli rozstawać. I już sama nie wiem czy to, że nie miałabym mu za złe, gdyby zrezygnował z nas wychodzi mi ze zrozumienia tej ciężkiej sytuacji, czy może z tego, że przestaje i mi zależeć?
Jestem wewnętrznie brudna i posiniaczona.
Chyba największą moją obawą jest to, że nigdy nie spotkam osoby, której mogłabym dostatecznie zaufać i przestać dusić wielu spraw w sobie.
 

 
I jeśli to prawda, że jeśli dwojgu ludziom na sobie zależy - nie tracą się, to jest mi odrobinę słabo.
 

 


"Wiesz, śmieszne jest to, że można mieć trzydzieści lat i wstydzić się tego, co się stało, kiedy się było całkiem młodym. Czasami chodzi o rzeczy, z którymi nie miało się wiele wspólnego, ale one zostawiają w człowieku haczyki, które tam potem siedzą całe lata."
Jonathan Carroll, Śpiąc w płomieniu
 

 
"Bez przyrządów mierniczych i widocznych oznak wędrówki słońca czas nie istnieje, chyba że jako jednostkowe przeżycie, subiektywna wartość albo po prostu sen. A sny to szaleństwo..."

Stefán Máni – Statek

czas czas czas.
 

 

"Linia karku mężczyzny może zmienić twoje życie. Sposób, w jaki grzebie w kieszeniach, szukając drobnych, może sprawić, że zaskrzeczy ci serce, a dłonie zziębną. To, jak dotyka twojego łokcia albo niezapiętego guzika na mankiecie swojej koszuli, jest demonem, którego wypuścił, nawet o tym nie wiedząc, i który natychmiast cię opętuje."

- Jonathan Carroll, Dziecko na niebie
 

 
Jakiekolwiek oczekiwania pomocy palą na panewce. Marzy mi się już jedynie dobre słowo.
Jeśli nawet tego nie jestem warta to po co jestem?
 

 
Każdorazowo, podczas kupowania biletów w drogę powrotną do domu, cieszę się jak małe dziecko.
Właśnie w takich momentach dokładnie czuję, jak bardzo mi go brakuje. Na co dzień to zanika - mam czas wyliczony na wszystko co do minut. Rozciera mi się cała moja uczuciowość. Ginie gdzieś, pomiędzy pracą, nauką i ewentualnymi imprezami.
Wieczorami, nocą dociera do mnie, jak megasamotnie jest mi w tym dużym, zimnym łóżku.

Ostatnio tylko, sypiam sobie z notatkami.
 

 
Jakby to powiedzieć, jestem dziś tak nieszczęśliwie szczęśliwa.


"Jakoś głupio kończyć dwadzieścia lat. Zupełnie nie jestem na to przygotowana. Dziwne uczucie. Jakby mnie ktoś popchnął od tyłu."
Haruki Murakami – Norwegian Wood
 

 
"Kanał porodowy i trumna to dwa miejsca zaprojektowane dla jednego ciała.

Dla mnie, Demi, znaczy to, że rodzimy się sami i umieramy sami. Ta potworna, według mnie, myśl była być możę najtrudniejszą ze wszystkich, które musiałem sobie przyswoić w moim długoletnim procesie rozwoju.
Ale na szczęście odkryłem również, że istnieją towarzysze podróży: towarzysze na chwilkę, towarzysze na okres krótszy lub dłuższy. Poza tym istnieją także przyjaciele, kochankowie, rodzeństwo - towarzysze na całe życie.
- Wiesz, Gruby? Przypomina mi się to, co kiedyś czytałem na temat par: <<Nie idź przede mną, bo nie dorównałbym ci kroku. Nie idź za mną, bo mógłbym cię zgubić. Nie idź pode mną, bo mógłbym cię podeptać. Nie idź nade mną, bo byłbyś dla mnie ciężarem. Idź obok mnie, bo jesteśmy jednakowi.>>
- Jasne, Demi, o to właśnie chodzi. Trzeba zrozumieć, że nikt za mnie nie może przebyć drogi, to jest fundamentalne. Podobnie jak to, że droga przebyta w towarzystwie nabiera większej wartości. <<Odkrycie siebie, tego, kim jestem, jak również tego, że jestem jedyny i tylko powierzchnia skóry izoluje mnie od reszty świata, niekoniecznie znaczy, że muszę żyć w odosobnieniu czy w rozpaczy ani że muszę być samowystarczalny>>.
- W takim razie, nie da się żyć bez innych?
- Zależy od tego, co, według Ciebie, masz przeżyć w każdym momencie i kim są inni w każdym momencie."

Jorge Bucay, "Pozwól, że ci opowiem"
 

 
Nigdy nie sądziłam, że może mi być smutno z powodu schudnięcia. Taką śliczną sukienkę kupiłam w listopadzie "NA LATO".

Jestem wariat.
W głowie mam ostatnio jedynie mikrobiologię, powrót do domu, plany na weekend i wakacje.
Mój lubiś marudzi, że mam już tysiąc planów na mój najbliższy pobyt w domu. Czy to takie nienaturalne, że chcę spotkać wszystkich, za którymi tęsknię w ciągu tych prawie trzech dni?
Uwielbiam ostatnio wracać do domu. Nie muszę być na uczelni ani w pracy. Zastanawiać się, czy i który autobus/tramwaj dowiezie mnie na czas w dane miejsce. Myśleć, co by tu wykombinować na obiad czy posprzątać.

Chcę chillu.
Poczytać książkę, inną niż naukowe, leżąc w słońcu na hamaku. Obejrzeć normalny film, wypić spokojnie butelkę wina i dać się ponieść.
Przestać myśleć, analizować i planować.
Nie śpieszyć się nigdzie.
Tak mi się marzy.